Pohl Frederic - Gateway Brama Do Gwiazd - Rozdzia� 08

Rozdzia� 8



    - Dzie� dobry - odezwa� si� jaki� g�os wdzieraj�c si� w sam �rodek snu, w kt�rym z trudem przedziera�em si� przez jakie� lotne piaski w �rodku Mg�awicy Oriona. - Przynios�em panu herbat�.
    Otworzy�em jedno oko. Nad kraw�dzi� hamaka patrzy�y na mnie czarne jak w�giel oczy osadzone w twarzy koloru piasku. Obudzi�em si� ubrany i z kacem. Co� strasznie �mierdzia�o i zda�em sobie spraw�, �e to ja.
    - Nazywam si� Shikitei Bakin. Prosz�, niech pan wypije herbat�. Pomo�e panu uzupe�ni� zapas p�ynu w organizmie.
    Popatrzy�em nieco ni�ej i ujrza�em, �e facet z herbat� ko�czy si� w talii, by� to ten sam beznogi m�czyzna z przytroczonymi do cia�a skrzyd�ami, kt�rego widzia�em w tunelu dzie� wcze�niej.
    - Uch - st�kn��em staraj�c si� powiedzie� co� wi�cej, a� w ko�cu uda�o mi si� wykrztusi�: - Dzie� dobry. - Mg�awica Oriona oddala�a si� w sen, podobnie jak wra�enie przedzierania si� przez gwa�townie zestalaj�ce si� chmury gazowe. Pozosta� natomiast okropny smr�d. Pok�j obrzydliwie cuchn��, nawet jak na Gateway i u�wiadomi�em sobie, �e zarzyga�em pod�og�. Niewiele brakowa�o, bym zrobi� to jeszcze raz. Bakin, powoli poruszaj�c skrzyd�ami, zr�cznie upu�ci� obok mnie na hamak zakorkowany termos. Potem poszybowa� w kierunku szafki i usiad� na niej.
    - Zdaje si� - powiedzia� - �e ma pan badania lekarskie dzi� o �smej rano?
    - Naprawd�? - uda�o mi si� zdj�� kubek z termosu i wypi� �yk herbaty. By�a gor�ca, bez cukru i prawie bez smaku, ale cofa�a w moich jelitach fal� zbieraj�cych si� wymiot�w.


KTO JEST W�A�CICIELEM GATEWAY?

    Gateway jest czym� wyj�tkowym w historii ludzko�ci i bardzo wcze�nie zdano sobie spraw�, �e jest zbyt cenna, by mog�a sta� si� w�asno�ci� jednej grupy ludzi jakiego� konkretnego rz�du. Utworzono zatem Przedsi�biorstwo Gateway.
    Przedsi�biorstwo Gateway (powszechnie nazywane "Korporacj�"), jest wielonarodow� organizacj�, w kt�rej g��wnymi partnerami s� rz�dy Stan�w Zjednoczonych Ameryki, Zwi�zku Radzieckiego, Stan�w Zjednoczonych, Brazylii, Konfederacji Wenusja�skiej i Nowej Ludowej Azji, a jej uczestnikami o ograniczonej odpowiedzialno�ci s� wszyscy ci, kt�rzy podobnie jak ty podpisali za��czon� umow�.




    - Tak mi si� wydaje. Taki tu zwyczaj. A poza tym pa�ski piezofon dzwoni� kilka razy.
    Wr�ci�em do swojego - Uch...
    - S�dz�, �e to pana opiekun przypomina� o badaniach. Ju� si�dma pi�tna�cie, panie...
    - Broadhead - mrukn��em niewyra�nie, wi�c po chwili powt�rzy�em:
    - Nazywam si� Bob Broadhead.
    - Pozwoli�em sobie sprawdzi�, czy pan si� ju� obudzi�. Prosz� pi� herbat�, panie Broadhead. �ycz� przyjemnego pobytu na Gateway.
    Skin�� g�ow� i zeskoczy� z szafki, poszybowa� w kierunku drzwi, przytrzyma� si� o nie r�kami i ju� go nie by�o. Z ci�k� g�ow� reaguj�c� �omotem na ka�d� zmian� pozycji zwlok�em si� z hamaka pr�buj�c omin�� co brudniejsze miejsca na pod�odze. Nawet si� zbytnio przy tym nie u�wini�em. Pomy�la�em o zdepilowaniu brody, ale zarost mia� ju� dwana�cie dni i postanowi�em go jeszcze troch� zostawi�, w ko�cu nie wygl�da�em ju� na nieogolonego, a tak naprawd� to nie mia�em si�y.
    Kiedy wtoczy�em si� do gabinetu lekarskiego, okaza�o si�, �e sp�ni�em si� tylko pi�� minut. Wszyscy inni z mojej grupy przyszli przede mn�, musia�em wi�c poczeka� i wej�� ostatni. Pobrali mi trzy pr�bki krwi - z palca, �okcia i p�atka ucha, z pewno�ci� wyka�� dziewi��dziesi�t procent alkoholu. Nie szkodzi. Badanie by�o jedynie formalno�ci�. Je�li prze�y�e� podr� na Gateway w statku kosmicznym, to prze�yjesz i wypraw� statkiem Heech�w. Chyba, �e co� si� zdarzy. A wtedy to ju� koniec, cho�by� nawet mia� ko�skie zdrowie.
    Zd��y�em szybko wypi� fili�ank� kawy, kt�r� kto� sprzedawa� na w�zku obok zlotni (prywatny interes na Gateway? Nie wiedzia�em, �e co� takiego istnieje) i punktualnie wszed�em na pierwsze zaj�cia. Zebrali�my si� w du�ej sali na Poziomie Psa. Sala by�a d�uga, w�ska i niska. Krzes�a sta�y po dwa z ka�dej strony z przerw� po�rodku, jakby klasa by�a urz�dzona w autobusie. Sheri przysz�a p�no, �wie�a i pogodna, usiad�a cichutko obok mnie. By�a tam nasza grupa, ca�a si�demka, kt�ra przyby�a z Ziemi, czteroosobowa rodzina z Wenus i paru innych - takich jak ja nieopierze�c�w.
    - Nie wygl�dasz a� tak tragicznie - szepn�a Sheri, kiedy instruktor duma� nad roz�o�onymi na biurku papierami.
    - Wida�, �e mam kaca?
    - W zasadzie nie. Przypuszczam jednak, �e go masz. S�ysza�am, jak wraca�e� w nocy. Tak naprawd� - doda�a znacz�co - s�ysza� ci� ca�y tunel.
    Skrzywi�em si�. Wci�� cuchn��em, ale wi�kszo�� tego smrodu tkwi�a najwyra�niej wewn�trz mnie. Nikt si� ode mnie jako� nie odsuwa�, nawet Sheri.
    Instruktor wsta� i przez moment przygl�da� si� nam uwa�nie. - No dobrze - powiedzia� i zerkn�� z powrotem na papiery. Potem pokr�ci� g�ow�. - Nie b�d� sprawdza� obecno�ci - rzek�. - Prowadz� nauk� kierowania statkami Heech�w. - Zauwa�y�em, �e mia� mn�stwo bransolet, nie mog�em ich policzy�, ale by�o ich co najmniej z p� tuzina. Przez chwil� my�la�em sobie o tych wszystkich, a spotyka�em ich co krok, kt�rzy ju� wielokrotnie wyruszali, a ci�gle jeszcze si� nie wzbogacili. - To jeden z waszych trzech kurs�w. Pozosta�e dotycz� sposob�w prze�ycia w nieznanym �rodowisku oraz rozpoznawania warto�ciowych przedmiot�w. Ja mam was nauczy� prowadzenia statku, a zaczniemy od praktyki. Prosz� za mn�.
    Wstali�my wi�c i jak stadko g�si wyszli�my za nim z sali. Tunelem dotarli�my do zlotni i przeszli�my obok stra�nik�w, by� mo�e tych samych, kt�rzy mnie st�d wczoraj przegnali. Tym razem skin�li tylko g�ow� instruktorowi i przepu�cili nas dalej. W ko�cu dotarli�my do d�ugiego, szerokiego i niskiego pomieszczenia, gdzie z pod�ogi wyrasta�o kilka pokrytych rdz� �ci�tych cylindr�w. Wygl�da�y jak spalone kikuty drzew i up�yn�a chwila, nim zda�em sobie spraw�, co to jest.


INSTRUKCJA U�YCIA PRYSZNICA

    Woda jest doprowadzana przez prysznic automatycznie. Czas u�ycia wynosi dwa razy po 45 sekund. Zaleca si� mydlenie w przerwie mi�dzy dwoma strumieniami.
    Przys�uguje ci prawo jednokrotnego u�ycia prysznica w ci�gu trzech dni.
    Dodatkowe korzystanie z prysznica obci��y twoje konto bankowe sum� pi�ciu dolar�w za ka�de 45 sekund.




    �cisn�o mnie w gardle.
    - To statki - wyszepta�em do Sheri g�o�niej, ni� zamierza�em. Kilka os�b przyjrza�o mi si� ze zdziwieniem. Jedn� z nich - zauwa�y�em - by�a dziewczyna o g�stych czarnych brwiach, z kt�r� ta�czy�em poprzedniego wieczoru. Skin�a g�ow� i u�miechn�a si� do mnie. Na jej ramieniu zobaczy�em bransolety i zastanawia�em si�, co te� ona tu robi i jak jej posz�o w kasynie.
    Instruktor zgromadzi� nas wok� siebie. - Jak ju� kto� zauwa�y� - powiedzia� - s� to statki Heech�w. �ci�le m�wi�c, to l�downiki, kt�re osiadaj� na planecie, je�li ma si� oczywi�cie do�� szcz�cia, by na ni� natrafi�. Nie wygl�daj� zbyt okazale, ale do ka�dego z tych kub��w na �mieci, kt�re przed sob� widzicie, zmie�ci si� pi�� os�b. Bez specjalnych wyg�d, ale jest to mo�liwe. Zazwyczaj jedna osoba pozostaje w statku g��wnym, a wi�c w l�downiku b�d� najwy�ej cztery.
    Podprowadzi� nas do najbli�ej stoj�cych statk�w i ka�dy m�g� zaspokoi� potrzeb� dotkni�cia, poskrobania i poklepania pancerza. Potem zacz�� si� wyk�ad.
    - W chwili odkrycia Gateway statk�w tych sta�o w dokach 924. Oko�o dwustu - jak dot�d - okaza�o si� niezdatnych do u�ytku. W wi�kszo�ci przypadk�w nie wiemy dlaczego - po prostu nie dzia�aj�. Trzysta cztery zosta�y ju� wys�ane przynajmniej raz, z tych trzydzie�ci trzy wr�ci�y i s� gotowe do dalszych wypraw. Innych jeszcze nie wypr�bowali�my.
    Podszed� do przysadzistego cylindra i usiad� na nim.
    - Musicie podj�� decyzj� - m�wi� dalej - czy wyruszacie na jednym z trzydziestu trzech sprawdzonych statk�w, czy te� na takim, kt�ry nigdy nie by� u�ywany. Przez istoty ludzkie, oczywi�cie. Klient nasz pan, stawia, na co chce. Wyprawy, kt�re nie powr�ci�y, w wi�kszo�ci wyrusza�y na niesprawdzonych pojazdach, istnieje wi�c pewien element ryzyka. To chyba zrozumia�e, nie? W ko�cu B�g jeden wie, jak d�ugo nikt ich nie dotyka�, od kiedy Heechowie je tu zostawili.
    - Z drugiej strony, ryzykowne s� r�wnie� wyprawy na statkach, kt�re wyrusza�y i powr�ci�y bezpiecznie. Perpetuum mobile nie istnieje. Jeste�my zdania, �e niekt�re wyprawy nie powr�ci�y, poniewa� zabrak�o paliwa. Problem polega na tym, �e nie wiemy, co to za paliwo, ile go jest, ani te� kiedy si� sko�czy.
    - O ile nam wiadomo - postuka� w cylinder - ten l�downik, jak wszystkie, kt�re tu widzicie, przeznaczony by� dla pi�ciu Heech�w. My jednak wysy�amy je z trzema osobami na pok�adzie. Wygl�da na to, �e Heechowie lepiej ni� ludzie znosili sw� obecno�� w ograniczonej przestrzeni. S� statki wi�ksze od nich i mniejsze, ale te w ci�gu kilku ostatnich orbit jako� cz�ciej nie wracaj�. Prawdopodobnie to tylko z�a passa, ale... W ka�dym razie osobi�cie obstawa�bym przy Tr�jce. Wy natomiast zrobicie, co chcecie. I tak oto stajecie przed kolejnym wyborem, tym razem za�ogi. Miejcie oczy otwarte. Ju� teraz szukajcie towarzyszy... S�ucham?
    Sheri od d�u�szego czasu trzyma�a podniesion� r�k�, a� w ko�cu j� zauwa�y�. - Powiedzia� pan: "cz�ciej nie wracaj�" - rzek�a. - Co to znaczy - cz�ciej?
    - W ci�gu ostatniej orbity bud�etowej - wyja�ni� cierpliwie instruktor - na dziesi�� Pi�tek wraca�y trzy. To najwi�ksze statki. A i tak w kilku przypadkach poszukiwacze byli ju� martwi, gdy je otworzyli�my.
    - Tak - mrukn�a Sheri. - To fatalnie.
    - Nie, to wcale nie tak �le w por�wnaniu z Jedynkami. Dwie orbity temu tylko dwa statki jednoosobowe wr�ci�y w ci�gu ca�ej orbity. To dopiero by�o fatalnie.
    - Dlaczego tak jest? - zapyta� ojciec rodziny tunelarskiej. Nazywali si� Forehandowie. Instruktor popatrzy� na niego przez chwil�.
    - Je�eli kiedykolwiek to odkryjesz - powiedzia� - nie omieszkaj opowiedzie� o tym. Wracaj�c za� do tematu wyboru za�ogi, lepiej b�dzie, je�li dostaniecie kogo�, kto ju� tam by�. Mo�e si� to uda, mo�e nie. Poszukiwacze, kt�rym si� powiod�o, z regu�y odchodz�. Ci, kt�rzy s� wci�� nienasyceni, mog� nie chcie� zrezygnowa� ze swych zespo��w. Zatem wielu z was b�dzie musia�o lecie� z takimi samymi jak wy nieopierze�cami. Hm - rozejrza� si� z namys�em dooko�a. - No dobra, bierzmy si� do roboty. Podzielcie si� na grupy po trzy osoby - niewa�ne z kim, nie wybieracie jeszcze swoich sta�ych partner�w - i wejd�cie do tych otwartych l�downik�w, ka�da grupa do innego. Prosz� niczego nie dotyka�. Podobno s� unieruchomione, ale czasem potrafi� wystartowa�. Prosz� wej�� do �rodka, zsun�� si� do kabiny kontrolnej i zaczeka� na instruktor�w.
    Po raz pierwszy us�ysza�em wtedy, �e s� jeszcze inni instruktorzy. Kiedy rozgl�da�em si� dooko�a pr�buj�c zorientowa� si�, kto jest nauczycielem, a kto uczniem, rzuci�: - Czy s� jakie� pytania?
    - Tak, jak si� pan nazywa? - by�a to ponownie Sheri.
    - Znowu zapomnia�em? Jestem Jimmy Chou. Bardzo mi�o mi by�o was pozna�. Wchodzimy.
    Teraz wiem znacznie wi�cej ni� m�j instruktor, nawet to, co si� z nim sta�o p� orbity p�niej: biedny Jimmy Chou wylecia� przede mn� i wr�ci�, kiedy by�em na mojej drugiej wyprawie, ca�kiem martwy. Poparzenia radiacyjne, m�wi�, �e jego oczy zupe�nie wyparowa�y. Ale podczas kursu wiedzia� to wszystko, co dla mnie by�o jeszcze obce i cudowne zarazem.
    Wczo�gali�my si� wi�c przez �mieszny eliptyczny w�az, kt�ry pozwala si� w�lizn�� pomi�dzy silnikami do kapsu�y l�duj�cej, potem przytwierdzon� do �ciany drabink� zeszli�my do w�a�ciwego pojazdu.
    Ka�dy z nas rozgl�da� si� dooko�a niczym Ali Baba gapi�cy si� na ukryty w jaskini skarb. W g�rze us�yszeli�my skrobanie, po czym do �rodka wsun�a si� jaka� g�owa. Mia�a krzaczaste brwi i pi�kne oczy, a nale�a�a do dziewczyny, z kt�r� wczoraj ta�czy�em.
    - Fajnie? - zapyta�a. - Trzymali�my si� z dala od wszystkiego, co si� mog�o rusza� i chyba rzeczywi�cie nie czuli�my si� zbyt swobodnie. - Nie przejmujcie si� - powiedzia�a. - Rozejrzyjcie si� troch� i zapoznajcie z tym ca�ym urz�dzeniem. Napatrzycie si� jeszcze na nie. Na przyk�ad ta pionowa linia ga�ek z wystaj�cymi k�eczkami. To selektor celu, najwa�niejsze, czego nie wolno wam teraz dotyka�. Mo�e i nigdy. A kto wie, do czego s�u�y z�ocona spirala ko�o tej blondynki?
    Blondynka, kt�r� by�a jedna z c�rek Forehand�w, odskoczy�a w bok i przecz�co pokr�ci�a g�ow�. Ja r�wnie� nie wiedzia�em, za to Sheri zaryzykowa�a: - Czy to przypadkiem nie wieszak?
    Nauczycielka zmru�y�a oczy w zamy�leniu: - Hm. Nie s�dz�. Ci�gle mam jednak nadziej�, �e jeden z was nieopierze�c�w odpowie kiedy� na to


CZYM ZAJMUJE SI� KORPORACJA?

    Zadaniem Korporacji jest eksploatacja pozostawionych przez Heech�w statk�w oraz sprzeda�, badania, a tak�e inne formy wykorzystania artefakt�w, towar�w, surowc�w naturalnych oraz wszystkich innych rzeczy, kt�re za pomoc� tych statk�w zostan� odkryte.
    Korporacja popiera przemys�owe zastosowanie technologii Heech�w i w tym celu udziela licencji p�atnych procentowo od zysk�w.
    Dochody Korporacji przeznaczone s� na wyp�at� udzia��w uczestnik�w o ograniczonej odpowiedzialno�ci, takich jak ty, kt�rzy przys�u�� si� do odkrycia nowych warto�ciowych rzeczy, na pokrycie koszt�w zwi�zanych z utrzymaniem Gateway i wykraczaj�cych poza sum� wp�ywaj�c� z op�at dziennych. Z dochod�w tych pochodzi r�wnie� roczna op�ata dla uczestnik�w g��wnych pokrywaj�c� koszty nadzoru sprawowanego przez kr��owniki znajduj�ce si� na orbicie w pobli�u Gateway. Sk�adaj� si� one r�wnie� na fundusz przeznaczony na nieprzewidziane wydatki, za� nadwy�k� dochodu wykorzystuje si� na subsydiowanie bada� i wdro�e� warto�ciowych przedmiot�w.
    W ko�cz�cym si� 30 lutego roku finansowym ca�kowity doch�d Korporacji wyni�s� ponad 37101012 dolar�w ameryka�skich.




pytanie. Podczas lotu potrafi si� nagrzewa�, nie wiadomo dlaczego. A tutaj jest toaleta. Z tym dopiero b�dziecie mieli mn�stwo zabawy. Dzia�a jednak, trzeba tylko wiedzie� jak. Mo�ecie zawiesi� hamaki i spa� tutaj - zreszt� gdzie chcecie. Tamten r�g i nisza to martwa przestrze�. Je�eli w waszej za�odze kto� zechce by� przez chwil� sam, mo�e si� tam schroni�. Przynajmniej na troch�.
    - Dlaczego nikt z was nigdy si� nie przedstawia? - zapyta�a Sheri. Instruktorka u�miechn�a si�. - Nazywam si� Gelle - Klara Moyniin. Czy co� jeszcze chcecie o mnie wiedzie�? Lata�am dwa razy, bez wi�kszego powodzenia, a teraz zabijam czas czekaj�c ha "dobr�" wypraw�. Pracuj� wi�c jako m�odszy instruktor.
    - Sk�d b�dziesz wiedzia�a, kt�ra jest dobra? - zapyta�a c�rka Forehanda.
    - Bystra z ciebie dziewczyna. To rozs�dne pytanie. Lubi� takie pytania, poniewa� dowodz�, �e my�licie, ale je�eli nawet istnieje na nie odpowied�, to ja jej nie znam. No wi�c - wiecie ju�, �e ten statek to Tr�jka. By� na sze�ciu wyprawach, ale mog� si� spokojnie za�o�y�, �e ma jeszcze do�� paliwa na kilka dalszych. Sama wola�abym go ni� Jedynk�. Jedynki s� dobre dla wielkich ryzykant�w.
    - Jimmy Chou te� tak m�wi� - zauwa�y�a dziewczyna - ale m�j ojciec twierdzi, �e przejrza� wszystkie rejestry lot�w od czasu Pierwszej Orbity i �e Jedynki nie s� wcale takie z�e.
    - Tw�j ojciec mo�e wzi�� moj�, je�li tylko zechce - odpowiedzia�a Gelle - Klara Moyniin. - Tu nie tylko chodzi o statystyk�, w Jedynkach daje si� we znaki samotno��. Poza tym jedna osoba nie mo�e wszystkiemu podo�a�. Je�eli si� na co� natrafi, dobrze mie� kogo� w statku, w tym jednego na orbicie. Wi�kszo�� z nas tak robi, bo ma si� w ten spos�b poczucie bezpiecze�stwa - przynajmniej jest kto�, kto mo�e ci pom�c, je�li sprawy przybior� z�y obr�t. Tak wi�c dwoje z was wsi�dzie do l�downika i leci, by si� rozejrze�. Oczywi�cie, kiedy co� znajdziecie, musicie podzieli� to na troje. Je�eli jest tego du�o, starczy dla wszystkich. Je�eli nie, to i tak jedna trzecia zera nie jest mniej ni� zero.
    - W takim razie, czy nie lepsza jest Pi�tka? - zapyta�em. Klara popatrzy�a na mnie i jakby mrugn�a okiem. Nie my�la�em, �e pami�ta wczorajszy taniec. - Mo�e tak, a mo�e nie. Je�li chodzi o Pi�tki, to odznaczaj� si� one prawie nieograniczon� selektywno�ci� celu.
    - Czy mo�esz m�wi� bardziej po ludzku? - poprosi�a s�odko Sheri.
    - Pi�tki wybieraj� cele, kt�rych nie maj� Tr�jki i Jedynki. Moim zdaniem dlatego, �e niekt�re z tych miejsc s� niebezpieczne. To Pi�tka powr�ci�a z wyprawy w najgorszym stanie, jaki widzia�am. Wszystko by�o pokiereszowane, osmalone, pogi�te - nikt nie wie, jak w og�le uda�o jej si� wr�ci�. Ani gdzie by�a. S�ysza�am, tylko, jak kto� m�wi�, �e mog�a znale�� si� w fotosferze jakiej� gwiazdy. Za�oga niewiele mog�a nam ju� powiedzie�. Wszyscy zgin�li.
    Oczywi�cie - ci�gn�a pogr��ona w zadumie - opancerzona Tr�jka ma prawie tak du�� selektywno�� celu, jak Pi�tka, ale wsz�dzie jest ryzyko. A teraz bierzmy si� do roboty, dobrze? Ty - wskaza�a na Sheri - usi�d� tutaj.
    Dziewczyna Forehand�w i ja cofn�li�my si� po�r�d sprz�tu wykonanego zar�wno przez ludzi, jak i Heech�w, �eby zrobi� jej miejsce. Nie by�o tego zbyt wiele. Gdyby wyrzuci� wszystko z Tr�jki, mo�na by uzyska� przestrze� o wymiarach cztery na trzy metry, ale oczywi�cie nigdzie si� wtedy nie poleci.
    Sheri siad�a przed kolumn� ga�ek z ko�kami usi�uj�c usadowi� si� wygodnie. - Co za ty�ki mieli ci Heechowie? - poskar�y�a si�.
    - Nast�pne rozs�dne pytanie - zauwa�y�a nauczycielka - i zn�w brak r�wnie rozs�dnej odpowiedzi. Je�eli j� znajdziesz, to powiedz. To Korporacja za�o�y�a t� siatk� na siedzenie. Pierwotnie jej tam nie by�o. No, dobra. Patrzysz teraz na selektor celu. Po�� r�k� na jednej z ga�ek. Kt�rejkolwiek. Tylko nie dotykaj innych. A teraz porusz j�. - Z niepokojem spogl�da�a, jak Sheri dotyka dolnej ga�ki, naciskaj� palcami, potem k�adzie na niej ca�� d�o�, zapiera si� ca�ym cia�em o oparcie fotela w kszta�cie litery V i ci�nie. W ko�cu ga�ka poruszy�a si� i wzd�u� kolumny zacz�y migota� �wiate�ka.
    - Musieli by� bardzo silni - j�kn�a Sheri.
    Po kolei mocowali�my si� z t� sam� ga�k� - Klara nie pozwoli�a nam tego dnia dotkn�� innych - i kiedy przysz�a kolej na mnie, by�em zaskoczony, �e musia�em u�y� ca�ej si�y, by j� poruszy�. Nie by�a chyba zaklinowana przez rdz�, wr�cz przeciwnie, wygl�da�o na to, jakby z g�ry zaplanowano, �e ga�ka ma si� obraca� z trudem. Prawdopodobnie tak by�o, je�li we�mie si� pod uwag� fakt, w jakie tarapaty mo�na popa�� zmieniaj�c przypadkowo ustawienie w trakcie lotu.
    Oczywi�cie teraz wiem o tym znacznie wi�cej, ni� wiedzia�a wtedy moja instruktorka. Nie to, �ebym by� m�drzejszy, ale wci�� jeszcze zrozumienie tego, co dzieje si� podczas ustawiania kursu na cel, zabiera wielu ludziom kup� czasu.
    Selektor celu to po prostu pionowy rz�d generator�w cyfrowych. �wiate�ka, kt�re si� zapalaj�, oznaczaj� liczby - nie jest to jednak takie oczywiste, poniewa� nie wygl�daj� jak liczby. Nie s� ani pozycyjne ani dziesi�tne (Najwyra�niej Heechowie wyra�ali liczby jako sumy liczb pierwszych i wyk�adnik�w pot�gowych - ale to za m�dre na moj� g�ow�). Tak naprawd�, cyfry odczytywa� musz� jedynie piloci kontrolni i programi�ci lot�w pracuj�cy dla Korporacji, i tak zreszt� nie robi� tego sami, lecz za pomoc� komputerowego translatora.
    Pierwszych pi�� cyfr - odczytuj�c z do�u do g�ry - oznacza� ma pozycj� celu w przestrzeni (wed�ug Dane Miecznikowa nie jest to z do�u do g�ry,


STATKI GATEWAY

    Statki dost�pne na Gateway mog� odbywa� mi�dzygwiezdne podr�e z szybko�ci� wi�ksz� od pr�dko�ci �wiat�a. Nie ustalono dotychczas zasady systemu nap�dowego (zob. podr�cznik pilota). Statek wyposa�ony jest r�wnie� w do�� konwencjonalny silnik rakietowy na ciek�y wod�r i tlen, stosowany do korekcji lotu i do nap�du l�downika wchodz�cego w sk�ad ka�dego pojazdu mi�dzygwiezdnego.
    W zale�no�ci od liczby os�b na pok�adzie statki dzielimy na Jedynki, Tr�jki i Pi�tki. Niekt�re pojazdy s� szczeg�lnie ci�kiej konstrukcji i te okre�lamy jako "opancerzone". Wi�kszo�� opancerzonych statk�w to Pi�tki.
    Ka�dy statek zaprogramowany zosta� do automatycznego lotu w kierunku miejsc przeznaczenia. Powr�t jest samoczynny i w praktyce o du�ej niezawodno�ci. Kurs pilota�u r�cznego przygotowuje do wszelkich koniecznych zada� zwi�zanych z bezpiecze�stwem lotu (por. przepisy bezpiecze�stwa w podr�czniku pilota).




lecz od przodu do ty�u, co m�wi nam co� o samych Heechach. Byli ukierunkowani tr�jwymiarowo jak prymitywny cz�owiek, a nie, jak my, dwuwymiarowo.
    Wydawa�oby si�, �e trzy liczby wystarcz�, by opisa� ka�de po�o�enie we Wszech�wiecie. Je�li tworzy si� tr�jwymiarowe wyobra�enie Galaktyki, to mo�na za pomoc� trzech wymiar�w wyznaczy� liczbowo dowolny punkt. Ale Heechowie potrzebowali na to pi�ciu. Czy znaczy to, i� przestrze� by�a dla nich pi�ciowymiarowa? Miecznik�w twierdzi, �e nie...
    W ka�dym b�d� razie, kiedy zablokuje si� pierwszych pi�� liczb, pozosta�ym siedmiu mo�na nada� ca�kiem dowolne po�o�enie, a statek i tak poleci, je�li tylko poci�gnie si� d�wigni� startu.
    No wi�c wybierasz, a w�a�ciwie robi� to programi�ci kursu z Korporacji, cztery liczby na chybi� trafi�. Potem obracasz pi�t� ga�k�, a� zaczyna si� jarzy� jakby r�owe �wiate�ko ostrzegawcze. Czasami ledwie migoce, czasami pali si� jaskrawo. Je�eli zatrzyma si� ga�k� w tym po�o�eniu i naci�nie p�ask� owaln� cz�� pod d�wigni� startu, wtedy pozosta�e pokr�t�a obracaj� si� same o kilka milimetr�w w lewo lub w prawo, a r�owe �wiate�ko ja�nieje jeszcze silniej. Kiedy si� zatrzymuj�, �wiate�ko jest ju� przera�liwie r�owe i przera�liwie jaskrawe. Miecznik�w m�wi, �e to automatyczny dostrajacz. Urz�dzenie to uwzgl�dnia b��d cz�owieka - przepraszam, mam na my�li b��d Heech�w - kiedy wi�c ustawienie zbli�a si� do jakiego� porz�dnego celu, ko�cowe dostrojenie odbywa si� automatycznie. By� mo�e Miecznik�w ma racj�.
    (Oczywi�cie odkrycie ka�dej z tych rzeczy kosztowa�o mn�stwo czasu i pieni�dzy, a przede wszystkim istnie� ludzkich. Zaw�d poszukiwacza nie nale�y do bezpiecznych. W kilku pierwszych przypadkach wyprawy by�y prawie samob�jstwem.)
    Czasami wykona si� ca�y obr�t pi�t� ga�k� i nic z tego nie wyjdzie. Klniesz wtedy, na czym �wiat stoi. Potem przestawiasz jedn� z czterech pozosta�ych i pr�bujesz raz jeszcze. Ca�y obr�t trwa tylko kilka sekund, ale piloci kontrolni sp�dzili dziesi�tki godzin, by uzyska� w�a�ciwy kolor.
    Oczywi�cie do czasu mojej wyprawy, zanim wyruszy�em, programi�ci kursu i piloci kontrolni znale�li ju� kilkaset mo�liwych ustawie�, kt�rych kolor uznano za odpowiedni - ale jeszcze ich nie wykorzystano - jak r�wnie� tych wszystkich, kt�re okaza�y si� niewarte powt�rzenia. A tak�e takie, z kt�rych za�ogi nie powr�ci�y.
    W tym czasie nie mia�em jednak o tym jeszcze zielonego poj�cia i kiedy usiad�em w zmodyfikowanym fotelu Heech�w, wszystko to dla mnie by�o zupe�nie nowe. Nie wiem, czy uda si� wam zrozumie� to uczucie?
    Siedzia�em w fotelu, w kt�rym jakie� p� miliona lat temu siedzia� Heech. Przede mn� by� selektor celu. Statek m�g� dotrze� wsz�dzie. Je�eli wybra�em niew�a�ciwy cel, mog�em si� znale�� nawet ko�o Syriusza, Procyona czy Ob�oku Magellana.
    Instruktorce znudzi�o si� zwisanie g�ow� w d� i w�lizgn�a si� do statku staj�c za moimi plecami. - Twoja kolej, Broadhead - powiedzia�a k�ad�c d�o� na moim ramieniu i co� - chyba biust - na moich plecach.
    Nie mia�em ochoty niczego dotyka�. - Czy w og�le nie mo�na z g�ry wiedzie�, gdzie si� trafi? - zapyta�em.
    - Pewnie mo�na - odpowiedzia�a - je�li jest si� Heechem i ma si� sko�czony kurs pilota�u.
    - Nawet tego, �e jaki� kolor zaprowadzi si� dalej od innego?
    - Nikt do tego jeszcze nie doszed�. Oczywi�cie, ca�y czas pr�buj�. Jest tutaj specjalny zesp� zajmuj�cy si� wy��cznie programowaniem raport�w wypraw, kt�re powr�ci�y, wzgl�dem ustawie�, z jakimi wyruszy�y ich statki.
    - Jak na razie, bez rezultatu. No, dalej, Broadhead. Oprzyj ca�� r�k� na pierwszej ga�ce, tej, kt�rej pr�bowali pozostali. Pchnij j�. Trzeba do tego wi�cej si�y, ni� my�lisz.
    I rzeczywi�cie. A� si� ba�em pchn�� j� na tyle mocno, by si� poruszy�a. Klara pochyli�a si� nade mn� i po�o�y�a swoj� d�o� na mojej, wtedy zda�em sobie spraw�, �e ten mi�y zapach olejku pi�mowego, kt�ry od kilku chwil dra�ni� moje nozdrza, pochodzi� od niej. Nie by�o to jednak tylko pi�mo, r�wnie� jej feromony mile wtula�y si� w moje chemoreceptory. Bardzo przyjemna odmiana w�r�d smrodu Gateway.
    Tym niemniej, kolor nawet mi nie mign��, chocia� pr�bowa�em przez ca�e pi�� minut, nim mnie odwo�a�a, polecaj�c Sheri zaj�c moje miejsce.
    Kiedy wr�ci�em do pokoju, by� posprz�tany. Z wdzi�czno�ci� zastanawia�em si�, kto to m�g� zrobi�, ale zm�czony, nie zaprz�ta�em sobie tym za d�ugo g�owy. P�ki si� nie przyzwyczaisz, niska grawitacja bywa wyczerpuj�ca, u�ywasz zdecydowanie za du�o mi�ni, nim si� na nowo nauczysz oszcz�dno�ci ruch�w.
    Rozwiesi�em hamak i w�a�nie zasypia�em, kiedy us�ysza�em skrobanie w drzwi i g�os Sheri: - Bob?
    - Co?
    - Nie �pisz?
    Nie spa�em oczywi�cie i pytanie to zinterpretowa�em zgodnie z jej intencjami. - Nie. Le�� i my�l�.
    - Tak jak i ja... Bob?
    - No?
    - Mo�e chcesz, �ebym do ciebie przysz�a? Zrobi�em wysi�ek, by si� rozbudzi� i rozwa�y� atrakcyjno�� tej propozycji.
    - Ja chc� bardzo - powiedzia�a.
    - Dobrze. Jasne. To znaczy, bardzo si� ciesz�. - W�lizgn�a si� do pokoju, a ja przesun��em si� w hamaku, kt�ry zako�ysa� si� lekko, kiedy wczo�giwa�a si� obok mnie. Mia�a na sobie trykotow� koszulk� i majtki, kiedy stoczyli�my si� �agodnie w zag��bienie hamaka, poczu�em jej ciep�e, mi�kkie cia�o.
    - Nie musimy si� kocha�, ogierze - powiedzia�a. - Jak zreszt� chcesz.
    - Zobaczymy, co nam wyjdzie. Boisz si�?
    Jej oddech pachnia� s�odko. Czu�em go na policzku.
    - O wiele bardziej, ni� my�la�am.


OG�OSZENIA DROBNE

    SK�D WIESZ, �e nie jeste� Unitarianinem? Wst�p do formuj�cego si� Bractwa Gateway. 87-539.
    BILITIS POTRZEBNA dla Salony i Lesbii. Wsp�lne podr�e a� do sukcesu. Potem - szcz�liwe �ycie w Irlandii P�nocnej. Tylko sta�y tr�juk�ad ma��e�ski. 87-033 lub 87-034.
    PRZECHOWALNIA MIENIA. Oszcz�dzisz na czynszu, unikniesz konfiskaty mienia przez Korporacj�, kiedy b�dziesz na wyprawie. Przyjmujemy instrukcje po�miertne, je�li kto� nie powr�ci. 88-125.




    - Dlaczego?
    - Bob... - U�o�y�a si� wygodnie, po czym skr�ci�a g�ow� spogl�daj�c na mnie przez rami�. - Czasami pieprzysz takie g�upoty.
    - Przepraszam.
    - Naprawd�. Zastan�w si� tylko, co my robimy. Wsi�dziemy na statek nie maj�c poj�cia, czy leci tam, gdzie powinien, ani nawet, dok�d powinien lecie�. Polecimy szybciej ni� �wiat�o, a nikt nie wie jak.
    Nie wiemy, jak d�ugo nas nie b�dzie, nawet gdyby�my wiedzieli, dok�d lecimy. Mo�emy wi�c r�wnie dobrze sp�dzi� reszt� �ycia w podr�y i umrze�, zanim tam dotrzemy, je�li oczywi�cie po drodze nie natkniemy si� na co�, co nas zniszczy w mgnieniu oka. Racja? Jak wi�c mo�esz mnie pyta�, dlaczego si� boj�?
    - Dla podtrzymania rozmowy. - Przytuli�em si� do jej plec�w i po�o�y�em r�k� na piersi, nie agresywnie, ale dlatego, �e by�a taka przyjemna w dotyku.
    - I nie tylko to. Nic nie wiemy o istotach, kt�re zbudowa�y te puszki. Sk�d wiadomo, �e to nie jaki� figiel? A mo�e to spos�b wabienia �wie�ego mi�sa do ich raju?
    - Racja - przyzna�em. - Obr�� si� w t� stron�.


PRZEPISY BEZPIECZE�STWA DLA STATK�W GATEWAY

    Jak wiadomo, urz�dzenie nap�dowe kapsu�y znajduje si� w romboidalnej skrzyneczce umieszczonej pod �rodkowym kilem Tr�jki i Pi�tki, lub te� - jak w przypadku Jedynek - w urz�dzeniach sanitarnych.
    Nikomu nie uda�o si� z powodzeniem otworzy� �adnego z tych pojemnik�w. Wszelkie pr�by ko�czy�y si� eksplozj� o sile r�wnej 1 kT. Prowadzone obecnie prace badawcze maj� na celu poznanie zawarto�ci skrzynki bez uszkodzenia. Je�eli wi�c jako uczestnik masz jakiekolwiek informacje czy sugestie mog�ce mie� zwi�zek z powy�sz� spraw�, niezw�ocznie skontaktuj si� z urz�dnikiem Korporacji.
    Pod �adnym jednak�e pozorem nie wolno samemu otwiera� skrzynki! Manipulowanie przy skrzynce lub cumowanie statku, na kt�rym uleg�a ona uszkodzeniu, jest surowo wzbronione pod kar� pozbawienia wszelkich praw i natychmiastowego wydalenia z Gateway.
    Manipulowanie urz�dzeniami steruj�cymi r�wnie� grozi niebezpiecze�stwem. W �adnych okoliczno�ciach nie wolno zmienia� ustawienia kursu po starcie pojazdu. Jak dot�d, nie powr�ci� �aden statek, w kt�rym planowano przeprowadzi� zmian� kierunku lotu.




    - A statek, kt�ry nam pokazali dzi� rano, absolutnie nie wygl�da tak, jak sobie wyobra�a�am - powiedzia�a robi�c to, o co j� prosi�em, i k�ad�c r�k� na moim karku.
    Rozleg� si� jaki� ostry gwizd, nie wiedzia�em sk�d.
    - Co to?
    - Nie mam poj�cia. - Odezwa� si� jeszcze raz, zar�wno w tunelu, jak i - g�o�niej - w moim pokoju. - Och, to piezofon. - D�wi�k pochodzi� z piezofon�w - mojego w�asnego oraz moich s�siad�w po obu stronach, dzwoni�y wszystkie jednocze�nie. Po chwili ucich�.
    - Tu Jim Chou - us�yszeli�my g�os. - Ci z kursant�w, kt�rzy chc� zobaczy�, jak wygl�da statek po powrocie z nieudanej wyprawy, niech zejd� do doku nr 4. W�a�nie go wci�gaj�.
    S�ysza�em szepty Forehand�w w pokoju obok i czu�em, jak wali serce Sheri. - Chod�my lepiej.
    - Dobrze. Ale nie mam na to zbyt du�ej ochoty.
    Statek powr�ci� na Gateway, cho� nie ca�kiem samodzielnie. Natrafi� na niego jeden z orbituj�cych kr��ownik�w. P�niej holownik dotransportowa� go do dok�w Korporacji, gdzie zwykle stacjonuj� rakiety z planet. W�az jest wystarczaj�co du�y, by wesz�a tam Pi�tka. A to by�a Tr�jka... lub to, co z niej pozosta�o.
    - O Bo�e... - wyszepta�a Sheri. - Jak my�lisz, Bob, co si� z nimi sta�o?
    - Z lud�mi? Zgin�li. - Co do tego nie by�o najmniejszej w�tpliwo�ci. Statek przedstawia� op�akany widok. L�downika nie by�o, pozosta� jedynie sam mi�dzygwiezdny pojazd, czyli kapelusz grzyba, ale i on by� ca�y pogi�ty, rozdarty i osmolony. Rozdarty! Metal Heech�w, kt�ry nie mi�knie nawet w �uku elektrycznym!
    Ale to jeszcze nie by�o najgorsze.
    Tego, co najgorsze, nie zobaczyli�my nigdy, s�yszeli�my jedynie relacje. Jeden z poszukiwaczy by� wci�� we wn�trzu statku. W ca�ym jego wn�trzu. Zosta� dos�ownie rozbryzgany po sterowni, a jego szcz�tki tkwi�y tam zapieczone w �cianach. Przez co? Bez w�tpienia przez temperatur� i przyspieszenie. By� mo�e pojazd znalaz� si� w chromosferze s�onecznej lub na ciasnej orbicie wok� gwiazdy neutronowej. Napi�cie mog�o rozerwa� statek, podobnie jak i ludzi. Nigdy si� tego jednak nie dowiedzieli�my.
    Pozosta�ych dw�ch cz�onk�w za�ogi nie odnaleziono. Nie tak �atwo by�o to wprawdzie stwierdzi�, ale spis organ�w ujawni� tylko jedn� szcz�k�, jedn� miednic� i jeden kr�gos�up - cho� w wielu ma�ych kawa�kach. Mo�e tamci byli w l�downiku?
    - Przesu� si�, nieopierze�cu!
    Sheri chwyci�a mnie za rami� i odci�gn�a na bok. Nadchodzi�o pi�cioro cz�onk�w za�ogi kr��ownik�w - Amerykanka i Brazylijczyk umundurowani na niebiesko, Rosjanin - na be�owo, Wenusjanka w bia�ym kombinezonie polowym i Chi�czyk - w wielofunkcyjnym, czarno-br�zowym. Twarze tych ludzi r�ni�y si� wprawdzie, ale upodabnia� je ten sam wyraz - mieszanina poczucia obowi�zku i niesmaku.
    - Chod�my st�d - poci�gn�a mnie Sheri. Ani ona, ani ja nie mieli�my ochoty patrze�, jak szperaj� w�r�d szcz�tk�w. Ca�a grupa, Jimmy Chou, Klara i pozostali instruktorzy zaczynali si� wycofywa� do pokoi. Nie do�� szybko jednak. Stali�my przy iluminatorach, w chwili, kiedy patrol otworzy� statek, dolecia� od�r ze �rodka. Trudno mi go nawet opisa�. Przypomina�o to co� jakby fetor przegni�ych odpadk�w gotowanych na karm� dla �wi�. Nawet w smrodzie Gateway by� nie do zniesienia.
    Instruktorka opu�ci�a szyb zlotni na swoim poziomie - do�� nisko, w drugiej strefie Poziomu Wygody. Kiedy obr�ci�a si� w odpowiedzi na moje dobranoc, ujrza�em po raz pierwszy, �e p�acze.
    Po�egnali�my Forehand�w pod ich drzwiami, potem rozejrza�em si� za Sheri, kt�ra zd��y�a ju� odej��.
    - Musz� to odespa� - powiedzia�a. - Przepraszam ci�. Bob, ale odesz�a mi ju� ochota.



Strona g��wna     Indeks